Wynajem mieszkania

Wynajem mieszkania – czy to się opłaca?

Własny dom lub mieszkanie to od lat numer jeden na liście marzeń młodych ludzi. Jednak jeszcze dwa pokolenia wstecz sprawa nie była tak prosta. Tradycja tworzenia domów wielopokoleniowych, brak funduszy i warunków mieszkaniowych zmuszały pełnoletnie osoby do pozostania w domu. Dziś jest zupełnie inaczej, zwłaszcza w dużych miastach. Powstające w szybkim tempie osiedla, a także coraz lepsze warunki zatrudnienia sprawiają, że coraz więcej młodych podejmuje decyzję o przeniesieniu się „na swoje”. I tu zaczynają się schody.

 

Kiedy „moje” staje się moje?

Polacy o wiele chętniej kupują mieszkania, niż je wynajmują – w odróżnieniu od naszych zachodnich kolegów. Skutkiem takiego postępowania jest konieczność odłożenia dużej kwoty na zakup, co nierzadko wiąże się z o wiele dłuższym oczekiwaniem na własne „M”, niż byśmy pragnęli. Jednak większość z nas zaciska zęby i wytrwale zbiera pieniądze do skarbonki, odliczając miesiące i lata do upragnionego celu. Skąd bierze się taka decyzja?

Przede wszystkim spora część z nas nie posiada w zanadrzu kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych, zwłaszcza jeśli mowa o świeżo upieczonych absolwentach wyższych uczelni. Skupiamy się na tym, by dotrwać do pierwszego, a jeśli już uda nam się co nieco odłożyć, zazwyczaj są to niewielkie sumy pieniędzy. I w takiej sytuacji życiowej zastaje nas potrzeba własnych czterech kątów. Co wtedy? Niektórzy skrupulatnie zbierają pieniądze na ich zakup, pomieszkując kątem u rodziców. Inni decydują się na wzięcie kredytu w banku. Najmniejsza zaś liczba podejmuje heroiczną decyzję o wynajmie mieszkania.

 

Właśnie – kupić czy wynająć?

Zwolennicy ciułania grosza w tym momencie przecierają oczy ze zdumienia: jak to, tak mieszkać nie u siebie? Być zależnym od innych? Poza tym, wynajem to przecież droga inwestycja. Już lepiej wziąć kredyt i być od początku na swoim! Czy aby na pewno? Prześledźmy wszystkie „za” i „ale” wynajmu mieszkania.

Możemy mieszkać bliżej centrum, gdzie ceny kupna byłyby dla nas zbyt wysokie.

ALE: Będziemy żyć w hałasie i tłumie, w odróżnieniu od spokojnego, kupionego na własność mieszkania na obrzeżach miasta.

Wynajmując, możemy zdecydować się na większe mieszkanie, na które nie byłoby nas stać w przypadku kupna.

ALE: Ceny wzrastają cały czas, czynsz może się zwiększyć. Rata kredytu raczej nie ulegnie zmianie.

W każdej chwili możemy się przeprowadzić.

ALE: Planujemy rodzinę? Dzieci muszą chodzić do przedszkola, szkoły. Częste przeprowadzki nie wpłyną dobrze na ich samopoczucie i kontakty z rówieśnikami.

Zamiast spłacać raty, możemy podróżować, rozkręcać biznes, spełniać marzenia.

ALE: A dzieci? Kiedy dorosną, będą musiały zaczynać od zera – nie zostawimy im w spadku mieszkania albo domu.

Nie jesteśmy uwiązani kredytem zaciągniętym na 30 lat, więc nie przeraża nas ewentualny brak pracy.

ALE: Za coś i tak trzeba żyć. Dodatkowo zobowiązanie kredytowe uczy odpowiedzialności i terminowości – a poza tym zaprocentuje w przyszłości w stu procentach naszym mieszkaniem.

 

Jaki z tego wniosek? To, czy bardziej opłaca się kupić, czy wynająć mieszkanie, zależy od naszych priorytetów i stylu życia. Ci z nas, którzy lubią czuć się wolni, wybiorą zapewne wynajem, inni, przywiązani do tradycji i miejsca zamieszkania, zdecydują się na kupno. Jedno jest pewne: decyzję o zakupie warto podjąć, jeśli zamierzamy zostać w danym mieszkaniu długi czas. Natomiast wynajem sprawdzi się w przypadku częstych przeprowadzek, niechęci do kredytów czy po prostu… potrzeby dachu nad głową. Bowiem dom jest przede wszystkim miejscem, gdzie możemy wrócić, odpocząć, spędzić miło czas. Dopiero w drugiej kolejności – inwestycją.